Perfect Girl Tour - Koszyce (23.03.2007)   



23 marca w Koszycach Kim zaśpiewała po raz ostatni na swojej trasie koncertowej dla prawie pięciotysięcznej widowni. Był to bez wątpienia jeden z najlepszych koncertów w karierze Kim a i jeden z ważniejszych..


GALERIA ZDJĘĆ


Set List

Chequered love
Stone
View from a bridge
Baby obey me
I fly
Never trust a stranger
Perfect girl
Chasing cars
Cambodia
Together we belong
Tuning in tuning on
Four letter word
Game over
Anyplace anywhere anytime
Enjoy the silence
You keep me hangin' on
Bis
You came
Kids in America




23 marca w Słowackich Koszycach odbył się ostatni koncert Kim Wilde z europejskiej trasy koncertowej 'Perfect Girl Tour 2007'. Tak jak i na koncert do Berlina, do Koszyc, choć w nieco innym składzie, pojechała grupa fanów z Polski. Pierwsze pod Steel Areną, gdzie miał odbyć się koncert, zjawiłyśmy się ja i Kasia. Pogoda wyraźnie nam nie sprzyjała, było deszczowo i wietrznie.. Czas się ogromnie dłużył, i zamiast pozwiedzać trochę miasta, my szukałyśmy schronienia przed zimnem i deszczem.

Jednakże to dzięki złej pogodzie zawdzięczamy szczęście, jakie nas spotkało około godziny 14, gdy pod ogromny koszycki obiekt podjechał samochód z Kim i jej menadżerem. Jak się potem okazało, siedziałyśmy w pomieszczeniu, w którym miała się odbyć konferencja prasowa z Kim Wilde.
Nie ukrywam, że nagłe pojawienie się Divy lat 80 - jak nazwały Kim słowackie media - bardzo nas zaskoczyło i zszokowało, pomimo iż spodziewałyśmy się tego spotkania i na nie bardzo liczyłyśmy.
Kim ja zwykle oczarowała nas swoim urokiem osobistym, eleganckim wyglądem i naturalnością.. Towarzyszyli jej dziennikarze, oraz organizatorzy koncertu. Wszyscy szybko udali się na piętro do klubu na konferencję i dopiero, gdy Kim wracała, w końcu odważyłyśmy się do niej podejść.. A potem potoczyło się wszystko jak z bajki.. To jest niesamowite, jak na nią reagujemy.. Jej wspaniały uśmiech, naturalność i ogromna życzliwość i szacunek dla fanów są przeogromne. Gdy powiedziałyśmy jej, że jesteśmy z Polski i że byłyśmy w Berlinie, przypomniała sobie nas. Kim podpisała nam zdjęcia oraz mi koszulkę, która bardzo się podobała, jej i Nick'owi. Później przyszła kolej na prezenty dla Kim i zdjęcia.. magiczny moment, którego nie zapomnę do końca życia... Kim była niesamowicie radosna i uśmiechnięta. Cieszyła się, że nas spotkała, i pożegnała się z nami tylko na chwilę, mówiąc, że niedługo się znów zobaczymy.

Po dwóch godzinach dołączyła do nas Beatka z synkiem, a gdy czekałyśmy przed wejściem na halę, pojawiła się reszta rodziny Beatki, i grupą 7 osób o godzinie 19 weszliśmy na do środka, zajmując miejsca przy barierce, w odległości paru metrów od sceny. Godzinne oczekiwanie na koncert spędziliśmy w miłej atmosferze, z lekkim zaskoczeniem patrząc, jak zapełnia się ogromna hala sportowa, w której, na co dzień rozgrywane są mecze hokeja.
Na miejscu było mnóstwo prasy, radio i telewizja. Dziennikarze przeprowadzali wywiady z fanami z pierwszych rzędów, oraz filmowali. Nasza polska flaga oraz transparent dla Kim z podziękowaniem za tych cudownych 26 lat i wspaniały comeback, znalazła się w centrum uwagi mediów, i już parę dni po koncercie mogłyśmy obejrzeć tego efekty w słowackiej telewizji.

Kilkanaście minut po dwudziestej przy fragmentach dźwięków muzyki z takich utworów jak 'Kids In America', Perfect Girl' czy 'You Keep Me Hangin'On" na scenie zaczął pojawiać się zespół Kim, a przy pierwszych taktach utworu 'Chequered Love', przy ogromnej owacji około pięciotysięcznej publiczności na scenie pojawiła się Kim Wilde. Jak to już Kim ma w zwyczaju, bardzo szybko znalazła kontakt z publicznością, już przy pierwszej piosence zachęcała do śpiewania razem z nią. Kim nie ukrywała swojego zaskoczenia z faktu przybycia na koncert tak dużej liczby ludzi. Cieszyło ją to tym bardziej, iż był to jej powrót na scenę po długiej przerwie a i Słowacy nigdy wcześniej nie gościli jej w swoim kraju. Po kolejnych dwóch utworach 'Stone' oraz 'View From a Bridge' Kim porwała słowacką publiczność, która pierwszy raz miała okazje oglądać Kim na żywo na koncercie. Po ogromnych owacjach po takich piosenkach jak 'Never Trust a Stranger' i 'Perfect Girl', Kim przy zapowiadaniu piosenki 'Chasing Cars' zespołu Snow Patrol i tym razem nie zapomniała o Nas, zwracając uwagę słowackiej publiczności, iż jej polscy fani już doskonale wiedzą, o jaką piosenkę chodzi, gdyż już mieli szansę posłuchać jej na trasie koncertowej. Kim pozdrowiła Nas i pomachała, po czym zapowiedziała piosenkę. Po głośnej owacji publiczności, gdy Kim zaczęła śpiewać, na hali zapanowała kompletna cisza. Był to najbardziej emocjonalny moment koncertu, a i sama piosenka wprowadziła specjalną atmosferę. Stałym punktem koncertów było bardzo ciekawe przejście pomiędzy piosenką 'Chasnig Cars' a 'Cambodia', które i tym razem uslyszyliśmy, a kolejny utwór, i za razem najnowszy singiel piosenkarki, 'Together We Belong', zaśpiewany również w ciekawej wersji zakończył się przy ogromnym aplauzie.

Kim Wilde zwykła na tej trasie śpiewać także piosenki mniej znane, których od ponad 20 lat nie prezentowała na koncertach. Do takich piosenek należy utwór z pierwszej płyty, 'Tuning In Tuning On', który jest zarazem jednym z ulubionych kawałków wokalistki, i który wprowadzając na scenie specjalny nastrój zakończył się ogromną owacją publiczności.

Po przepięknie zaśpiewanej przez Kim piosenki 'Four Letter Word' oraz młodzieńczym, pełnym energii wystąpieniu z piosenką 'Game Over' pora przyszła na również owacyjnie przyjęty utwór 'Anyplace Anywhere Anytime'. Szaleństwo publiczności ostudził tylko na moment spokojniejszy kawałek z repertuaru Depeche Mode, 'Enjoy the Silence' odśpiewany wraz z piosenkarką, by następnie ponieść się absolutnemu szaleństwu przy ostatniej piosence zapowiedzianej przez Kim, 'You Keep Me Hangin'On'.

Po paru minutach skandowania przez słowacką publiczność nazwiska Kim Wilde, piosenkarka powróciła na scenę z... puszką piwa. Kim wypiła zdrowie zgromadzonych ludzi na hali, jakoby kończąc tym samym swoją europejską trasę, pierwszą po 13-letniej przerwie, i zaśpiewała 'You Came' dedykując utwór wszystkim zgromadzonym na hali. Ostatnim punktem programu był oczywiście wiecznie młody i świeży, mający już 26 lat, utwór 'Kids In Amercia'. Atmosferę panującą zawsze przy tej piosence, oraz sposób, w jaki wykonuje go Kim można zrozumieć i poczuć tylko będąc na koncercie.

W sumie Kim zaśpiewała 18 piosenek, w znakomitych aranżacjach, kolejny już raz pokazując niesamowite możliwości oraz potencjał głosowy, jaki w niej drzemie. Bez fałszowania czy zadyszki. Całe 80 minut na najwyższym poziomie. Występ Kim był pełen energii oraz swobody z jaką wykonuje piosenki, bez sztucznych czy wyreżyserowanych zachowań. Kim nie kryła radości i satysfakcji z bycia na scenie, a swoją naturalnością oraz doświadczeniem bardzo szybko nawiązała kontakt z publicznością.

Ale oczywiście tak rewelacyjny występ Kim to także zasługa znakomitego zespołu, z którym przez miesiąc Kim występowała na europejskich scenach, i który z koncertu na koncert docierał się, by w końcówce trasy zagrać najlepszy koncerty w karierze wokalistki. Perfekcyjne zgranie Kim z zespołem, znakomite solówki, a do tego duża hala, w której w odróżnieniu od chociażby małej sali w Berlinie, idealnie rozłożył się dźwięk, i już nie było przypadku 'ginięcia' głosu Kim przy zbyt głośnym dźwięku gitar... To wszystko złożyło się na ogromny sukces, jaki Kim odniosła tamtego wieczoru w Steel Arena.
Rockowo, perfekcyjnie i z mocą. Tak było na koncercie Kim Wilde w Koszycach. Kim udowodniła sobie i innym, że scena to jej żywioł, a muzyka jest jej miłością, i że nie ma bariery wiekowej, kiedy artysta powinien 'odejść'. Nawet mając 46 lat i dwójkę dzieci, można dawać przykład i uczyć młodszych jak należy śpiewać, oraz jak wykorzystywać umiejętnie swój potencjał, talent oraz doświadczenie, by po 26 latach kariery móc grać tak niesamowite koncerty, najlepsze w swojej karierze.

Koncert Kim Wilde dobiegł końca, ale nie emocje. Jak zwykle, po wyjściu z hali, udaliśmy się do bocznego wejścia, gdzie stały zaparkowane samochody wynajęte dla Kim i jej zespołu na czas pobytu w Koszycach. Po około pół godzinnym oczekiwaniu na Kim i rozmowie z poznanymi tam słowackimi fanami, weszliśmy do środka i po krótkich poszukiwaniach dotarliśmy przed drzwi z napisem KIM. Spotkaliśmy tam przesympatycznego Słowaka z ekipy organizacyjnej, który zapytał Nick'a, czy Kim nas przyjmie. Kim się zgodziła, i do pokoju weszli najpierw słowaccy fani, podczas gdy my na korytarzu hali spotkaliśmy Ricky'ego oraz jego siostrę Roxanne. Do Kim weszliśmy wszyscy razem, Kim siedziała na skórzanej kanapie, uśmiechnięta i zadowolona z naszego przyjścia, mimo że mogliśmy dojrzeć na jej twarzy także duże zmęczenie po wyczerpującym koncercie. Kim dawała autografy, pozowała z nami do zdjęć, rozmawiała. Niesamowitą radość sprawił jej Andrzejek, synek Beatki, który w wieku 10 lat (synek Kim ma lat 9) jest fanem Kim i który był ubrany w koszulkę ze zdjęciem wokalistki i napisem 'I'm listening only to my mum.. and KIM WILDE'.

W sumie u Kim spędziliśmy kilkanaście niezapomnianych minut i nawet nie będę się starała wyjaśniać fenomenu jej osoby, że potrafi wyrwać na ludziach tak ogromne wrażenie, swoją naturalnością i wspaniałą osobowością.
Gdy wychodziliśmy z pokoju, Kim patrzyła za nami, i tak jak było w Berlinie, gdy jej autokar odjeżdżał tak i przy wyjściu, smutek i żal ściskał serce, że to już koniec. Wychodząc ostatnia, jeszcze pomachałam i powiedziałam 'Bye', żywiąc nadzieję, że nie jest to ostateczne pożegnanie i że za niedługo znów się zobaczymy.

Wizyta u Kim przyniosła nam jeszcze jedną niesamowitą niespodziankę.. Sympatyczny Słoweniec zapytał nas czy wracamy do Polski czy zostajemy. Gdy dowiedział się, że część z nas zostaje na noc w hotelu, poczęstował nas kolacją Kim Wilde, za jej zgodą. Zważywszy na to, że nikt z gości nie był już głodny, dostaliśmy cały talerz wędlin i innych przekąsek, chleb i kilka litrów napojów i z całą tą wałówką pojechaliśmy do hotelu. Jeszcze długo nie mogliśmy otrząsnąć się z pewnego szoku i ogromnych emocji, spowodowanych niesamowitym koncertem i tymi kilkoma minutami spędzonymi z Kim.
Z racji tej, że nad ranem ja i Kasia wyjeżdżałyśmy, parę godzin przesiedziałyśmy z Beatką w pokoju, wspominając koncert i Kim, o której mogłybyśmy rozmawiać godzinami.
O 5:36 wyjechałam z Koszyc i tym samym zakończyła się moja wielka przygoda, którą dzięki Kim mogłam kolejny raz przeżyć. Do następnego razu..

Na zakończenie należy się jeszcze kilka słów uznania dla słowackich organizatorów, którzy wspaniale przygotowali koncert, począwszy od strony promocyjnej. Całe Koszyce oblepione plakatami, na każdej niemal ulicy wielki billboard reklamujący koncert. O Kim mówiono w radiu i telewizji. Pisano o niej w gazetach. Było ogromne zainteresowanie mediów koncertem i samą Kim. Gdy parę miesięcy temu doszła do nas informacja o koncercie w Koszycach, nie kryliśmy zdumienia i zaskoczenia, i pytaliśmy czemu nie Polska? Jak Kim powiedziała w jednym z wywiadów, organizator koncertu przekonał ją, że to miejsce będzie najlepsze. Czy były jakieś propozycje z Polski? Tego nie wiemy, ale czy tak znakomity koncert mógłby zostać zorganizowany w naszym kraju? Niestety powrót Kim na scenę oraz premiera jej nowej płyty odbiła się marnym echem wśród polskich mediów, podczas gdy na Słowacji i w Czechach się o tym rozpisywano..

Marzy mi się, że kiedyś Kim jeszcze do na przyjedzie. I nie mogę oczekiwać, że to wydarzenie organizacyjnie dorówna temu, co zrobili i jak przywitali Divę lat 80 w swoim kraju Słowacy, ale jej fanów w naszym kraju nie brakuje, a i sama Kim oraz Nick, jej menadżer, wiedzą, że fanów ma wiernych i że czekamy na nią tutaj w Polsce.


Powrót do początku




|  Biografia  |                

|  Twórczość  |               

|  Wydarzenia  |               

|  Galeria  |              

|  KimWilde.pl  |

Biografia

Kalendarium

Ogrodnictwo

Secret Songs

Ricky Wilde
Teksty piosenek

Albumy

Single

Teledyski

Książki

Twórcy piosenek
Koncerty

Kim Wilde w Warszawie

Terminy
Galeria zdjęć
Strona Główna

Forum

Facebook

O stronie


© KimWilde.pl   2006 - 2015

facebook